Coś się kończy, coś zaczyna
| Ponad dwa lata poświęciliśmy próbom znalezienia odpowiedniego kandydata na wokalistę. Po długich okresach poszukiwań oraz krótkotrwałej współpracy z paroma osobami dochodzimy do wniosku że nie ma sensu dalej podążać tą samą drogą. Po pierwsze, na podkarpaciu panuje deficyt melodyjnie śpiewających mężczyzn. Po drugie, jesteśmy znudzeni nieodpowiedzialnym podejściem takowych którzy już decydowali się do nas dołączyć. Uznaliśmy, że nie warto ryzykować dwóch kolejnych lat. Ktoś znowu przyjdzie, po przygotowaniu i przećwiczeniu materiału gdy otworzą się nowe możliwości znów odejdzie i wrócimy do tego samego etapu. Dargor, Zdebu i Anatar postanawiają wspólnie kontynuować działalność muzyczną. Mimo długiego okresu scenicznej bezczynności próby odbywały się regularnie. Indywidualne umiejętności i zgranie kapeli poszły bardzo do przodu. Mimo notorycznych niepowodzeń w dziedzinie wokalu nie straciliśmy też przyjemności i chęci do gry. Na gruzach Arondight powstaje zupełnie nowy zespół. Zmianie ulegnie nie tylko nazwa ale też prezentowany styl muzyki. Będzie to melodyjny death metal okraszony różnorodnymi wpływami. Zdecydowanie mocniejsze uderzenie. Wspólna droga z basistą Ravenem niestety kończy się na tym etapie. Był w zespole od początku, uczestniczył we wszystkich zagranych koncertach i studyjnych nagraniach. Życzymy mu powodzenia w przyszłej działalności muzycznej. Dziękujemy wszystkim którzy wspierali nas podczas działalności, przychodzili na koncerty, kupowali płyty i słuchali naszych utworów. Wielkie dzięki także dla tych, którzy cierpliwie dopingowali nas w ostatnim trudnym okresie. Żeby ruszyć do przodu, trzeba czasami cofnąć się o krok w tył. Ten czas nastał właśnie teraz. Bez radykalnych zmian nadal tkwilibyśmy w miejscu. Pełni energii i motywacji wyruszamy w dalszą drogę nową ścieżką. Zobaczymy co ona przyniesie. Na zakończenie, fragmenty ostatniego niepublikowanego studyjnego nagrania "New Chapter" zarejestrowanego w Dębicy. Hail! |